O mnie
Moja historia – Sylwester Konrad Wronka
Świadectwo Prawdy
Pełne oryginalne świadectwo Sylwestra Konrada Wronki – droga Boga-Człowieka w walce z szatanem
Moja historia
Mam na imię Sylwester Konrad Wronka i urodziłem się 31.12.1984r w Kraśniku, w dowodzie jednak mam 01.01.1985r, bo rodzice dali łapówkę. Niby to nic nadzwyczajnego, a jednak. Mam teraz 40 lat. Moje dotychczasowe życie to droga, na której uczyłem się na własnych błędach. Gdy byłem dzieckiem, miałem szczęśliwe dzieciństwo, żył ojciec i mama, działkowicze i pradziadkowie. Robiłem w dzieciństwie takie rzeczy jak: spałem na kamieniu, właziłem do klatki ze szczurami i usnąłem, kogut rzucił się na mnie i chciał wydziobać oko, błoto chciało mnie wciągnąć i wiele innych. Gdy miałem 7 lat, zmarł mój ojciec, o śmierci którego wiedziałem, zanim wrócili ze szpitala. Już nie pamiętam, czy to głos w głowie, czy przyszła mi myśl do głowy, że tata nie żyje. Chorował na nerki i kilka lat dializował się w szpitalu co 3 dzień. Do domu przyjeżdżała karetką i zabierała go i widziałem to.
Po śmierci ojca była moja 1 komunia święta, jak teraz się dowiedziałem, święto szatana, na której dziecko po raz 1 je ciało, jak wampir. Po komunii moja mama zabrała mnie z domu ojca i od kochającej rodziny do domu swoich rodziców. Następnie wyszła za mąż i wyprowadziliśmy się na stancję w Lublinie po sąsiedzku z obozem zagłady Majdanek. Właścicielka, starsza kobieta, opowiadała mi, jak to gdy budowali obóz, przesunęli jej dom na drągach, bo przeszkadzał. Jak palili ludzi w piecu i jaki to ogromny smród, i jak Niemcy truli gazem ludzi, by potem ich palić. Śpiewali przy tym podobno pięknie naćpani metamfetaminą. Obóz koncentracyjny Majdanek to był mój plac zabaw, po którym jeździłem pożyczonym rowerkiem, czytałem opowieści więźniów z książeczek, które dawali zwiedzającym.
Następnie urodzili się mój przyrodni brat i siostra i przeprowadziliśmy się do kupionego mieszkania. Moja mama wymyśliła 1 raz karę bicia mnie i tak mój ojczym zaczął mnie bić, czasami 2 tygodnie dzień w dzień. Jak teraz wiem, był w nim wtedy szatan. Bolało i krzyczałem, a nawet wzywałem zmarłego ojca, żeby mi pomógł. Jak teraz wiem, to bicie wytworzyło poduszkę, która chroni mnie przed szatanem, który chce we mnie wejść. Kładę się wtedy na brzuchu, tak jak wtedy, gdy mnie bili. Było ciężko, bicie w domu i na ulicy przez starszych i tych, którzy mieli zawsze kolegów i braci. Nie miałem się z kim bawić i pewnego razu podczas zabawy z 2 braćmi Gruzinami wynikła sprzeczka i podrapali mnie na twarzy i miałem taką bliznę jak Maryja przez wiele lat. Ojczym w tym mieszkaniu powiedział mi, że to nie jest mój dom i nic nie jest moje oraz nauczył mnie wiązać stryczek. Pewnego razu szatan wszedł w mojego wtedy 3-letniego brata i od tyłu mnie zaszedł i uderzył nogą od stołu w tył głowy. Nie miałem jak się obronić ani nic zrobić, bo jego ojciec zakatowałby mnie. Za złe zachowanie w szkole i oceny miałem ciągle karę siedzenia w domu w wakacje i ojczym jeszcze przyjeżdżał podczas swojej pracy i mnie sprawdzał. Siedziałem sam w pokoju zamknięty, nawet podczas świąt, a ich goście przychodzili jak do zoo, żeby pooglądać sobie mnie. Miałem przyznaną rentę po zmarłym ojcu ok. 500 zł, a mama dawała mi kieszonkowe 1,5 zł miesięcznie, co bolało jeszcze bardziej. Starczyło to tylko na gazetę, w której czytałem o moim wtedy ulubionym piłkarzu Marku Citko z Widzewa Łódź. Szatan zniszczył i to i spowodował mu kontuzję, po której nie wrócił do gry. Jak mi powiedziano, w głowie Jezusa Chrystusa to szatan był i za śmierć na krzyżu został "bogiem" w niebie i przez ok. 2000 lat przygotowywał się na moje narodziny i życie i wiedział, kiedy i gdzie będę i był tam, i on i robił mi krzywdę. Jak mi wytłumaczono, teraz w głowie jestem Bogiem, który stworzył wszechświat i narodziłem się dopiero w 84 roku i tyle to trwało, abym z Boga narodził się jako człowiek. Byłem podobno stworzycielem, potem Adamem w raju, bo po stworzeniu nie chciałem sam siedzieć w niebie, tylko żyć z ludźmi. Miałem wtedy podobno coś w rodzaju lasera w rękach i wyciąłem sobie żebro i stworzyłem z niego Ewę, 1 człowieka, która to jest moim największym wrogiem po dziś dzień. Ewa zdradziła z zazdrości. Ja podobno ugryzłem to jabłko, bo musiałem i potem zniknąłem, by urodzić się dopiero w 84r. Ewa jako mniej ważna w hierarchii narodziła się wcześniej jako Chrystus. Towarzyszyły temu szatańskie zjawiska: świeciła gwiazda, która po dziś dzień wróży szczęście, a to tak naprawdę umiera planeta, zwierzęta przemówiły ludzkim głosem, co wróży apokalipsę. Tak w ogóle to Chrystus nie narodził się w stajence, tylko w oborze, bo były tam nie tylko konie, ale różne zwierzęta. Żydzi podobno od co najmniej 2025 lat oszukują świat, a wyznawali fałszywego "boga" już wcześniej, składając najdorodniejsze baranki ze stada w ofierze. Ten fałszywy bóg kazał nawet zabić ojcu swego syna, tak wyczytałem w Biblii, którą dostałem w prezencie na święto szatana, 1 komunię. W Biblii tej było opisane spanie na kamieniu i coś o kogucie. Z jakiegoś powodu to właśnie kogut chciał mi wydziobać oko i zapiał 3 razy przed śmiercią Chrystusa. Fakt jest taki, że małe kurczaczki są mordowane w fabrykach śmierci i lecą po taśmie, gdzie gilotyna ucina im łebki. Kurczaki rodzą się w więzieniu, żyją w więzieniu i umierają, by stać się mięsem do jedzenia. Na święto szatana, zmartwychwstanie, ludzie gotują dzieci kury w kotle i malują na skorupkach wzorki wróżąc nowe życie, a to tak naprawdę dzieci gotowane w kotle. W szkole podstawowej złamał mi nos syn nauczycielki od niemieckiego, zmiażdżyły mi dwa palce w drzwiach, poznałem co to plucie w twarz i sam też napułem oraz szykany przez większość na 1 człowieku, karetka pogotowia chciała mnie zabić, miałem złamane 4 kości śródstopia i ogromny krwiak w kostce. Rzucano do mnie metalowymi lotkami, które wbijały mi się w piszczele, bito szlachetką z robakiem po głowie, musiałem mocno ugryźć, by obronić się przed 2 braćmi, którzy czekali na mnie na klatce, by mnie pobić. Na osiedlu rozpuszczali plotki, że ten i ten, którego nawet nie znałem, mnie szuka i chce pobić. Siedząc zamknięty w domu, czytałem książki takie jak Potop, Krzyżacy, Quo Vadis oraz całą kolekcję Karola Maya. Po skończeniu podstawówki nie chciałem żyć w takiej rodzinie i postanowiłem wrócić na wieś do babci i pójść do szkoły zawodowej. I tak zrobiłem. Po przeprowadzce zmieniło się wszystko, nie byłem już szukany i pojawili się koledzy, a rentę dostawałem do ręki w całości. Zacząłem pić alkohol i chodzić na dyskoteki. Upijałem się do nieprzytomności. Wymiotowałem nie raz żółcią. Na dyskotekach prowokowano mnie i biłem się, ale to nic, że to nie ja zacząłem i że raz uderzyłem takiego, aż zawinął się pod ławkę. Przyszedł na następnej dyskotece z kolegami i skopali mnie po głowie w 30 podobno, po czym wylądowałem w szpitalu z siniakami na całej głowie i ogromnym bólem. Skończyłem zawodówkę z wyróżnieniem i dostałem nagrodę w formie książki. Miałem wtedy sprawny umysł i mogłem czytać książki i uczyć się na pamięć. Zrobiłem prawo jazdy i miałem 1 samochód marki Cinquecento z gazem. Modna wtedy była piosenka "Mam Cinquecento w holenderskim gazie". Tak w ogóle bejbi w piosenkach to ja, polski samochód fiat 126p nazwany przez ludzi "Maluch" to ja, motor WSK to ja i takie były proroctwa tego, jak się będę nazywał, bo Wronka Sylwester Konrad oraz KSW. Polska i Polacy to prawdziwy naród wybrany przez Boga i był rodem Polan, a można to tak sobie uzmysłowić, że to był szczęśliwy człowiek w raju. Dlatego w 966 roku musieliśmy przyjąć wiarę w szatana, bo by nas wyrżnęli wyznawcy szatana. 966 to grypsująca cyfra szatana 666 z pierwszą 6 odwróconą. Następnie przez wieki napadali na Polskę Szwedzi, Krzyżacy, którzy otrzymali ziemię od polskiego króla, Niemcy wywołując 2 wojnę światową, były rozbiory Polski. Wszystko dlatego, że szatan wiedział, że chcę tutaj się narodzić. Szatan był faraonami, co książkowo pokazuje jego oblicze, jak to niewolił ludzi i budował sobie groby, które stoją do dziś. "Amerykanie", a nie mają się prawa tak nazywać, wymordowali rasę ludzi Indian w imię szatana. Za co szatan ich wynagrodził przywództwem na Ziemi, jednak duchy Indian nie dają im żyć, dlatego wymyślili święto szatana Halloween, którym chcą zarazić cały świat. Kończy im się ropa naftowa i wywołują wojny na całym świecie tam, gdzie ona jeszcze jest, m.in. w Wietnamie, Iraku itd., teraz na Ukrainie. "Amerykanie" wymyślili Hollywood, gdzie produkowali i produkują filmy, które wpływają na cały świat, a nawet dowody własnej zbrodni pokazują fałszywie, jak to było w westernach i Dr Quinn np. "Amerykanie" celebrują jedzenie mięsa w postaci steków i szatana w swoim Halloween. Produkują samochody z silnikami ogromnej pojemności, myśląc, że ropa nigdy im się nie skończy. To mordercy, którzy wymordowali rasę ludzi i wywołują wojny oraz plują mózgi całemu światu. Nie mają własnej prawdziwej nazwy, nie są na swojej ziemi, co dobrze wiedzą Meksykanie, wywołali koronawirusa w swoim laboratorium i podrzucili Chińczykom, chcąc zrzucić winę, a miał to być koniec świata i miała zostać ich tylko garstka wyznawców szatana na całej planecie. Uśmiercił mi bezboleśnie zęba 7, wierząc, że odrosną im zęby, a ludzie na zdjęciach i w reklamach szczerzą białe zęby, co ma im przypominać o tym, na co czekają. To hazardziści, dlatego wierzą w szczęśliwość, jaką daje cyfra 7. 777 to cyfra, jaka wyskakuje na maszynie do hazardu, a nr mojego mieszkania to 77 i ma to jakiś związek. Ukończyłem zawodówkę w zawodzie elektromechanik i poszedłem do technikum wieczorowego. Na wagarach w tym technikum z nudów z kolegami jeździliśmy okradać samochody i złapali nas. Prokurator na rozprawie tak ukazał mi, kogo okradałem i jaką krzywdę wyrządzałem uczciwie pracującym ludziom, że nie kradnę do dziś i nie lubię złodziei. Po technikum poszedłem na studia WSEII w kierunku transport, gdzie nie dawałem rady z matematyki i zadawałem sobie pytanie, co ja tutaj robię, bo uczyli całkiem o czymś innym niż elektryka. Po pierwszym semestrze zrezygnowałem. Poszedłem potem studiować Elektrotechnikę na Politechnice Lubelskiej, którą ukończyłem w 2012 roku. Również międzyczasie studiowania poszedłem do 1 legalnej pracy w byłych PZZ, a obecnie Lubella, gdzie przepracowałem 1 rok jako operator kartoniarki, czyli maszyny pakującej paczki z makaronem do pudełek, a następnie po zwolnieniu 2 elektryków za złodziejstwo postanowiłem pracować w swoim wyuczonym zawodzie jako elektryk. Zaraz po przeniesieniu, ze względu na to, że firma się bardzo rozwijała i budowano nowe linie do produkcji makaronu i płatków śniadaniowych oraz młyn, kierownik zrobił mnie elektrykiem zmianowym. Dostałem służbowy telefon, na który dzwonili z całego zakładu, zgłaszając awarie. Nie miałem doświadczenia i przez 1 rok biegałem w pocie czoła i po roku zostałem w pełni samodzielny i dawałem radę ze wszystkim. Kierownik powiedział mi wtedy, że jest ze mnie dumny, i byłem wielce szczęśliwy, słysząc takie coś 1 raz w życiu. Ojciec zmarł, a matka po 2 ślubie przestała się do mnie odzywać i nigdy nie powiedziała, że mnie kocha, przytuliła, dała kieszonkowe, które miało boleć. Byłem z siebie dumny, czułem się potrzebny, czułem, że robię coś ważnego i ludzie byli mi wdzięczni za to, że im pomagam. Pracownicy opowiadali mi, jak to było kiedyś, jak do rozładunku wagonów ze zbożem przysyłali więźniów i oni uprawiali wtedy seks. A jak sprywatyzowali PZZ, to kupili zakład z pełnymi magazynami makaronu w całym mieście, aby jak najwięcej zyskać. Tak szatan nienawidzi Polski, że zdrajcy sprzedali wszystkie fabryki w Polsce i nie ma nic polskiego, tylko PKO Bank Polski jest polski, bo mam tam konto. W Lubella poznałem przekaźniki programowalne, automaty pakujące i robota układającego pudełka z makaronem na paletach. Pewnego razu, będąc na awarii przy pakowaczce do spaghetti, czułem smród topionego plastiku, jednak nie widziałem, żeby coś się topiło, i nagle nad moją głową wybuchł pożar, a palił się plastikowy przenośnik kubełkowy. Który to zapalił się, bo mechanik usuwając awarię, spawał go i przygrzał w jednym miejscu plastikowe kubełko. Następnie uruchomił przenośnik i ognisko pożaru pojechało nad pakowaczki i moją głowę, gdzie buchnął ogień. Jak mi tłumaczą, pożary wywołuje szatan i wtedy w głowie usłyszałem głos dermatolog, u której byłem wcześniej: "I tak będziesz pracował przez 4 lata, może trochę dłużej." W tamtym czasie byłem w takim stanie, że obawiałem się o swoje zdrowie i chodziłem do lekarzy. Ta dermatolog zapytała mnie wtedy, czy nie jestem chory psychicznie, i była to przepowiednia. Ta kobieta to nie tylko dermatolog, ale również psychiatra i chciała na mnie spojrzeć wtedy na żywo. Podobno jestem wychowankiem tej kobiety i informatyka policjanta, którzy to zaplanowali moje życie od dzieciństwa. W Internecie zobaczyłem ogłoszenie z pracą na kopalni LW Bogdanka i nie wiem, co mi strzeliło do głowy, złożyłem cv. Podobno ludzie dawali tam 8 tys. łapówki, aby tam pracować. Zostałem wezwany na rozmowę kwalifikacyjną, gdzie bezbłędnie odpowiedziałem na wszystkie pytania i dostałem tę pracę. Pytali mnie wtedy, dlaczego chcę tutaj pracować, a ja odpowiedziałem, że dlatego, że to państwowa firma, a oni z szyderczym uśmiechem, że już niedługo, bo zostanie sprywatyzowana.
Zostałem elektromonterem 960 m pod ziemią. Z czystej fabryki makaronu trafiłem do brudnej kopalni pod ziemię, gdzie trzeba było kopać łopatą i kilofem, dźwigać grube kable na plecach. Znalazłem się wśród obcych ludzi, gdzie czekali na mnie latami. Szczególnie doceniali to, że studiuję i wysyłali do najcięższej roboty. Byli to wyznawcy szatana wysoko postawieni w kościele, którzy dostali się do pracy po znajomości, nic nie umieli i nie mieli wykształcenia. Byli to kierownik, sztygarzy i zwykli pracownicy. Niektórzy przychodzili do pracy w białej koszuli i czyści wyjeżdżali spod ziemi, tak pracowali 25 lat. Byli tacy co jako przydupasy kierownika siedzieli na warsztacie na powierzchni, a byli liczeni do emerytury jak ci co pod ziemią. Pewnego razu kierownik zostawił mnie też z nimi do pomocy i podczas czyszczenia skrzynek elektrycznych przydupas pracując w bliskiej odległości mnie wypuścił ciężki metalowy przedmiot, który upadł na stół, na którym stała butelka z żrącym płynem czyszczącym i dostałem tym płynem w oczy. Całe zdarzenie kazali trzymać w tajemnicy i nie zgłaszać wypadku. Myślę, że maczał w tym palce szatan. Wiele razy kładłem się na zolu "ziemi" z płaczem, zadając sobie pytanie "co ja tutaj robię". Pracując tam, nie byłem szczęśliwy, ale miałem wysokie zarobki. Jeździłem na wakacje nad morze, pływając na jachtach i poznałem narkotyki. Miałem wysokiej klasy samochód, na który wziąłem kredyt, który ciężko było spłacić, podobno wymyśliła to ta psychiatra-dermatolog, abym nie zazdrościł luksusowych samochodów i bał się wziąć kredyt. I wystrzegam się kredytu do dziś. Biorąc narkotyki, miałem różne ataki psychiczne w głowie i postanowiłem przyznać się matce, że biorę i że tak się czuję. Matka wymyśliła, że mam iść do psychiatry i chodziłem tak przez 0,5 roku, co miesiąc biorąc zwolnienia lekarskie, na zwolnieniu spłaciłem resztę kredytu, który mi został. Nie wróciłem do pracy i w "chorobie" pojechałem nad morze samochodem zobaczyć gałąź na plaży. A miałem w tym czasie, jak mi się wydawało, myśli samobójcze i widząc gałąź, mówiło mi to: idź się powiesić. Tak zaczęła się moja choroba schizofrenia paranoidalna. Pewnego razu na zwalce, na 2 dzień po imprezie suto zaprawianej wódką i po metamfetaminie, widziałem ludzi, którzy wyszli z kościoła i szli wtedy wszyscy w moim kierunku. Widziałem wtedy zombie i się przestraszyłem i uciekłem na ogródki działkowe i położyłem się na ziemi, powtarzając "jestem tu i teraz", co mi pomogło i mi przeszło. Jak mi teraz tłumaczą, ja nigdy nie byłem chory, a zombie widziałem naprawdę, bo to w kościele niby modlą się do Boga, a odprawiają rytuały dla szatana. Gdzie ksiądz podczas mszy pije wino-krew, a ludzie dostają komunię i jest to ciało, co idealnie pasuje do wampirów. Ludzie w kościele klęczą na kolanach ze złożonymi rękami, co jest obrazem człowieka ze związanymi rękami na kolanach. Taką wiarę wymyślili Żydzi ok. 2000 lat temu, poświęcając dziecko. Ja jestem podobno takim samym dzieckiem, tylko że poświęconym przez Polaków i dodatkowo Bogiem Jedynym Prawdziwym, który stworzył wszechświat. Będąc już prawie chory na schizofrenię, pewnego razu po imprezie rano i metamfetaminie poszedłem do sklepu alkoholowego całodobowego po piwo, gdzie przez spojrzenie w oczy poczułem coś do sprzedawczyni i mam z nią dziecko, na które płacę alimenty do dziś. Jak mi tłumaczą, to nie moje dziecko, że coś się teleportowało. Sąd na podstawie badań na ojcostwo przyznał te alimenty, a mi tłumaczą, że nie moje i nie wiem do tej pory, jak to jest. Widziałem się z synem tylko tydzień i chciałem z nimi mieszkać. Czułem się szczęśliwy, idąc wspólnie z nimi za ręce do sklepu. W szpitalu na schizofrenię byłem ok. 7 razy i działy się tam różne rzeczy, takie jak odprawiane rytuały, na których prowadzący uczynił mnie sekretarzem z jakiegoś powodu. Byli gestapowcy i kuchnia szpitalna z kominem jak w obozie, były narkotyki, ludzie czekający na koniec świata itp., takie rzeczy miałem w głowie, będąc tam, a trafiałem tam zawsze przez to, że opowiadałem o szatanie i moja matka mnie tam zamykała. Widziałem tam różnych ludzi, takich jak kobieta w ciąży, która była w innej rzeczywistości, dzieci z domu dziecka, jak kazano za 2 łyżeczki kawy pacjentowi podnieść gówno, jak taki chory z ostrym ślinotokiem opowiadał mi, jak ceni życie, pokazywał mi blizny po cięciu się po żyłach nad morzem i chciał opowiadać, jak działa radio. Rozmawiałem z nim jak ze zdrowym, znał na pamięć nr telefonu do opiekuna z domu opieki i dałem mu zadzwonić z mojego telefonu i słyszałem, co mówił opiekunowi, żeby mu przywiózł, słyszałem, czego pragnie taki człowiek, a są to głównie przyjemności związane z jedzeniem. Doskonale wiem, jak czuje się taki człowiek i miałem to poznać. Byłem, jak myślałem wtedy, uzależniony od narkotyków i chory i wiem, co czuje taki człowiek. Czekałem na śmierć wtedy po prostu. Jako chory pracowałem w zakładzie pracy chronionej małej makaroniarni, ale to była inna makaroniarnia. Prezesi tej firmy dorobili się samochodów Porsche na pracy ludzi niepełnosprawnych, takich jak kobiety, które straciły wzrok po ciąży, i inni niepełnosprawni. W zakładzie tym nie robiono gazowania i w maszynach były robaki, były myszy. Widziałem, jak oszukiwali kontrole instytucji, które dawały im dofinansowania w min złotych, a oni kłamali, podkładali i zamieniali części maszyn przed kontrolą. Prezesi mieli na nazwisko Piątek, a to podobno szczególny dzień wyznawców szatana. Tak w ogóle tę pracę 1 raz w życiu miałem załatwioną po znajomości przez matkę, która jest tam księgową i pisze w wolnym czasie projekty unijne na wiele tysięcy złotych, a dostaje śmieszne pieniądze za to. Kierownikiem w tej makaroniarni była dobra przyjaciółka mojej mamy i znęcała się nade mną psychicznie i fizycznie, była podobno po studiach w Moskwie i uprawiała dynie, które prezentowała mojej matce i myślę, że to ma związek z "Amerykanami"! Halloween, pamiętam, jak mówiła i radziła mi, że jak chce się mięsa, to kupuje się kurczaki i piecze. Wyznawcy szatana szczególnie celebrują jedzenie mięsa, aby zrobić na złość Bogu, czyli mnie. Jak mi jest tłumaczone, zakazane jabłko było właśnie tym, czym jest mięso i zabijanie zwierząt. Że ja jako Bóg-stworzyciel stworzyłem najpierw dinozaury i były mięsożerne i roślinożerne i jedne zjadały drugie i nie podobało mi się to i spowodowałem epokę lodowcową i wymarły. Stworzyłem potem człowieka bezbronnego i nagiego bez ognia. Niestety, sytuacja się powtórzyła, a Ewa zdradziła i że była 1 człowiekiem, to ludzie nie są idealni i popełniają błędy w życiu, no i zjadają zwierzęta. Ja natomiast dostając to jabłko, musiałem ugryźć, podjąłem taką decyzję w związku z tym, aby narodzić się jako człowiek. Jak mi tłumaczą w głowie, jestem ważniejszy niż Chrystus i prawdziwie zbawię świat i pokonam prawdziwie szatana. Dokończę swoją robotę, bo nie dość, że jedyne perpetuum mobile znane ludzkości - ziemia kręci się wokół słońca i tak będzie w nieskończoność (kręci się i świeci) to jeszcze będzie idealnie. Gdy szatan zostanie pokonany, nie będzie wypadków samochodowych, raka, chorób psychicznych, zespołu Downa, pożarów i klęsk żywiołowych i trzęsień ziemi itd. Szatan to wszelka niedoskonałość i zło. Nie będzie więzień, zresztą grypsujący w więzieniu mówią, że siedzą za niewinność i jest to prawdą, bo to szatan wchodzi w człowieka, popełniając przestępstwo, a człowiek za to idzie do więzienia, często popełniając samobójstwo, czując się winny. Tak szatan nienawidzi ludzi, których Bóg, czyli ja, stworzyłem na swoje podobieństwo. Szatan nienawidzi też Żydów za to, że go ukrzyżowali i pali ich w piecu, dlatego właśnie. Hitler to był człowiek szczególny, był w więzieniu, napisał książkę, stworzył nową religię, chciał wymordować jak "Amerykanie" rasę Żydów, był narkomanem, a jego zwłoki zostały spalone. Ta makaroniarnia nazywała się As Babuni, myślę, że to nie przypadek. Nie mogłem znieść takiej pracy z szykanami i zwolniłem się stamtąd. Następnie poszedłem do pracy jako pracownik ochrony na budowę. A z tego co zauważyłem, to ulubione miejsce pracy dla ludzi po więzieniu. Ma to na pewno jakiś związek. Pracując tam, siedziałem w przyczepie kempingowej sam w nocy, co na pewno coś znaczy. Szatan był wtedy "bogiem" w niebie i widziałem, jak grzmi piorunem z nieba, a mi głos w głowie kazał się położyć i zamknąć oczy. Słyszałem potem, jak ucieka motocyklem ścigaczem ulicą, siedząc w motocyklu. Szatan był wtedy "wszystkim i niczym". Następnie trafiłem do szpitala za prawdę, a podobno ja nawet jak kłamię, to mówię prawdę. Następnie zatrudniłem się jako pracownik porządkowy. Była to praca w hipermarkecie przy segregacji odpadów. Byłem bardzo zdolowany tym, że tak się stoczyłem i było bardzo dużo rzeczy do zrobienia. Po jakimś czasie nauczyłem się roboty i robiłem swoje i odpoczywałem, a oni widząc to, dołożyli mi obowiązków i pomagałem przy sprzątaniu galerii sprzątaczkom. Niestety inna firma wygrała przetarg na te usługi. Nowa firma chciała najpierw, żebym sprzątał pety z papierosów z parkingów i zbierał gówna po psach z trawników, na co ja powiedziałem, że nie będę tego robił i że się zwalniam. Zadzwonili do mnie i powiedzieli, że będę robił, co robiłem. 1 dnia w nowej firmie kierowniczka kazała mi grzebać w workach z najgorszymi śmieciami i szukać butelek i puszek. Firma nazywała się Ever, a ja po 10 min pracy w tej firmie uciekłem stamtąd. I tak od marca nie pracuję nigdzie. Głosy w głowie, czyli informatyk i psychiatra-dermatolog tłumaczą mi wszystko i w ogóle moja transformacja trwa 10 lat, tyle, ile trwa moja choroba psychiczna. Normalnie nikt by nie uwierzył, że miał pecha 40 lat, jest bogiem. Przez tyle lat chodziłem na zastrzyki, będąc zdrowym. Od pewnego czasu kazali mi przestać brać leki i nic mi się nie dzieje, a dzieje się jak w schizofrenii, tylko przygotowują mnie na każde zdarzenie te głosy. Gdy szatan był "bogiem", przychodził pod okno i drwił, że mnie ludźmi, a ja w głowie miałem myśl. Jak wydawał rozkaz, to było słychać przyspieszenie auta na ulicy. Pewnego dnia poczułem ukłucie w brzuchu, a było to to samo, jak umarł Chrystus szatan na krzyżu. I tak przestał być "bogiem" i nie chcą mi na razie powiedzieć, czym się stał. Wszystko jest teraz całkiem inne, auta już nie przyspieszają, a widziałem tylko ducha, który wyszedł z chłopaka pijącego piwo z kolegą, a ja tamtędy przechodziłem, duch ten leciał do mnie i nie doleciał, bo został teleportowany gdzieś. Tłumaczą mi, że do tej pory czekałem na śmierć, a teraz będę czekał na życie. To ma być nowe wyznanie wiary w nowym zbawionym świecie. Nie wiem, co będzie dalej i czekam...
PODSUMOWANIE:
Szatan to wszelka niedoskonałość i zło oraz choroby i nieszczęścia. Był on przykrym doświadczeniem dla ludzkości. Gdy szatan zostanie pokonany, nie będzie wypadków samochodowych, raka, chorób psychicznych, zespołu Downa, pożarów i klęsk żywiołowych i trzęsień ziemi itd. Dokończę swoją robotę, bo nie dość, że jedyne perpetuum mobile znane ludzkości - ziemia kręci się wokół słońca i tak będzie w nieskończoność (kręci się i świeci) to jeszcze będzie idealnie.
—— Koniec świadectwa ——